Recenzja

Twórcy niezależni często nie skąpią oryginalnością w swoich małych, ale jakże grywalnych produkcjach. Czasami jednak warto sięgnąć po stary, wypróbowany pomysł, okrasić go nową oprawą graficzną i dorzucić kilka nowych rozwiązań oraz pomysłów, które umilą rozgrywkę. Takim tytułem jest recenzowany Frogs vs. Storks, który bazuje na starym jak świat pomyśle znanym z kultowego Froggera.

 

ŻABY KONTRA BOCIANY

Cała zabawa przypomina owe starożytne dzieło, w którym to skacząc po liściach musieliśmy doprowadzić żabkę do mety. W FvS sprawa ma się podobnie, jednakże sama rozgrywka uległa pewnym modyfikacjom. Nadal musimy dotrzeć z miejsca startu do wyznaczonego punktu na planszy wypełnionej liliowymi liśćmi. Nie jest to jednak takie proste, bowiem po drugiej stronie czeka bocian, którego zadaniem jest (a jakże) dorwać naszą słodką kumkającą istotę. Chłopaki z Cateia Games wprowadzili ciekawą esencję rozgrywki. Każdy ruch naszego płaza determinuje krok oponenta, tyle że w odwrotnym kierunku. Przykładowo: przeskakując na liść po prawej, bocian uda się w lewą stronę, natomiast krok do góry spowoduje przemieszczenie przeciwnika w dół.

Frogs vs. Storks wymaga od nas strategicznego myślenia i rozważnego podejmowania decyzji

Brzmi prosto, lekko i przyjemnie, ale w rzeczywistości tak nie jest. O ile pierwsze etapy nie są szczególnie trudne, to już na późniejszych levelach zaczyna się nie lada kłopot. Z czasem żab do przetransportowania przybywa, podobnie zresztą jak płazożernych przeciwników. Co gorsza, ruch jedną żabą determinuje przemieszczenie się wszystkich bocianów na planszy, co jeszcze bardziej narzuca nam konieczność planowania kolejnych działań. Tak, Frogs vs. Storks wymaga od nas strategicznego myślenia i rozważnego podejmowania decyzji. Jeden fałszywy ruch może doprowadzić do konieczności powtarzania całej planszy od nowa. Co więcej, nie ma możliwości, aby cały czas iść wyznaczając sobie idealną ścieżkę, bowiem poszczególne etapy generowane są losowo. Dzięki temu gracz nie ma innego wyjścia jak opracowywać taktykę na bieżąco.

MUCHY, KWIATKI I TAKIE TAM…

Cała przygoda składa się z 40 etapów podzielonych na pięć stopni trudności. O ile pierwsze levele to w gruncie rzeczy żadne wyzwanie, to już od poziomu Medium zaczynają się schody, by na Extreme przybrać formę bardzo stromego zbocza. W końcu przyszedł czas, że musiałem przerywać sesje, by nieco odreagować, bowiem pasmo porażek przynosiło jedynie kanonadę mięsa i chęć wystrzelania z wiatrówki wszystkich bocianów w okolicy. Dobrze, że wszystkie odleciały do ciepłych krajów…

 

Oczywiście gra tego typu nie mogłaby odbyć się bez odpowiedniego systemu punktacji. Owe punkty zdobywamy poprzez zbieranie różnorakich owadów i roślinek, jednak trzeba się mieć na baczności, gdyż oponenci również mogą je zebrać i wtedy wynik końcowy jest mizerny. Same bociany okazjonalnie zostawiają jaja, które przy odrobinie wysiłku nagradzają nas dodatkową porcją cyferek na liczniku. Z doświadczenia jednak wiem, iż od połowy poziomu Hard gracz kompletnie oleje punkty i będzie się modlił, byle tylko bezpiecznie dostarczyć płazy na metę. Zwłaszcza, że prócz samych dziobatych wrogów czekają na nas jeszcze inne utrudnienia: dziurawe liście, które z powrotem umieszczają zwierzaki na miejscu startu oraz grube żaby nie potrafiące samodzielnie się poruszać, w konsekwencji czego trzeba je pchać.

ZIELONO MI

Oprawa graficzna prezentuje się nieźle, choć nie ma mowy o jakichkolwiek fajerwerkach. To miłe dla oka, rysunkowe, kolorowe szaty, na które bez skrzywienia można popatrzyć, lecz bez nadmiernego entuzjazmu. To samo można powiedzieć o muzyce – lekka, przyjemna, dobrze komponuje się zresztą aspektów tytułu. Podczas zabawy nie uświadczyłem absolutnie żadnych problemów technicznych, zarówno w materii gameplayu jak i grafiki nie ma mowy o jakichkolwiek bugach. Dodatkowym smaczkiem jest edytor poziomów udostępniony po ukończeniu wszystkich leveli. Ponadto zdobywamy osiągnięcia i puchary, co zachęca do śrubowania wyników.

Pozycja jest prosta, grywalna oraz nie trapią jej żadne błędy techniczne

Frogs vs. Storks przyznaję trzy i pół punktu. Uzasadniam to tym, że pozycja jest prosta, grywalna, wymaga logicznego i strategicznego myślenia oraz nie trapią jej żadne błędy techniczne, jednakże na rynku indie istnieje wiele ciekawszych produkcji. W serwise GamersGate.com tytuł kosztuje niecałe pięć euro. Czy jest to odpowiednia cena do jakości? Myślę, że tak, chociaż nie na polską kieszeń. Mimo wszystko polecam, jeśli tylko będziecie mieli okazję przetestować produkt, to nie przegapcie okazji. Chociażby po to, aby doświadczyć na własnej skórze, że ta mała niepozorna gra jest w stanie zszargać Wasze nerwy.

Materiał do recenzji dostarczył serwis GamersGate.com


O autorze

avatar
JackReno
Kompletny fanatyk j-rocka, mangi, anime i wszystkiego co związane z Krajem Kwitnącej Wiśni. Kocha przygodówki, Larę Croft, a Final Fantasy VIII to gra, bez której nie potrafi sobie wyobrazić świata elektronicznej rozrywki.