Recenzja

Gra King’s Bounty: Legenda pochłonęła mnie bez reszty i nie szczędziłem jej pochwał. Tytuł oczarował mnie świetnym systemem walki, ciekawym światem, wielowątkową fabułą, rozlicznymi questami pobocznymi i doskonałą muzyką, która do dziś jest uznawana przeze mnie jako jedna z najlepszych, z jaką miałem kiedykolwiek do czynienia w świecie wirtualnej rozrywki. Jak jest w przypadku samodzielnego dodatku do King’s Bounty? Ocena mówi sama za siebie – Wojownicza Księżniczka wzbudziła u mnie jeszcze więcej pozytywnych emocji, a studio Katauri Intereactive urosło w moich oczach do rangi twórców genialnych.

 

PIĘKNA I NIEBEZPIECZNA

W podstawce mogliśmy wcielić się w dowolnego bohatera, który trudnił się w zawodzie królewskiego poszukiwacza skarbów. Jedną z pierwszych postaci, jaką poznawaliśmy podczas zabawy była małą księżniczka Amelia, córka dzielnego i mądrego króla Marka, władcy Darionu. W dodatku przyjdzie nam się wcielić właśnie w piękną następczynię tronu, a miast imienia wybieramy jej przydomek. Akcja produkcji rozgrywa się dziesięć lat po zakończeniu wydarzeń z Legendy. Potężny demon Baal powrócił po porażce i w akcie zemsty spustoszył tereny Endorii, aż wreszcie dotarł pod mury królewskiego zamku. Jedyną osobą, która może go ponownie pokonać jest Bill Gilbert (nasz dawny bohater odszedł w zaświaty), lecz tego najpierw trzeba nakłonić do powrotu na ojczyste ziemie. Co prawda owe zadanie miało należeć do pewnego arcymaga, lecz Amelia postanawia przejąć inicjatywę i sama wyrusza do Teany. Żeby nie było tak kolorowo okazuje się, iż ów kraina również nie jest synonimem miłości i pokoju. Tak oto księżniczka wpakowała się w sam środek kolejnych utarczek. Dodatkowo spada na nią informacja, że jest od dawna wyczekiwaną wybawicielką, o której mówiła prastara przepowiednia.

 

Mamy do czynienia z rozbudowanym, atrakcyjnym i samodzielnym dodatkiem, od którego wprost nie sposób się oderwać.

Nie ukrywam, że każdy wątek śledziłem z zapartym tchem. Co więcej, kampania w Armored Princess jest dłuższa niż ta z Legendy i zapewnia zabawy na bite trzydzieści godzin rozgrywki, co jest wynikiem naprawdę imponującym. Przyzwyczailiśmy się już do dodatków, które oferują kilka śmieci do ekwipunku i nowe, krótkie historie. Cieszę się, że Katauri Interactive nieco odbiegło od żałosnego schematu dorzucania paru przedmiotów i map za cenę pełnoprawnego add-ona. Tutaj mamy do czynienia z rozbudowanym, atrakcyjnym i samodzielnym dodatkiem, od którego wprost nie sposób się oderwać.

 

SMOKIEM I MIECZEM

Listę zmian otwiera całkowity brak Duchów Szału. Uzasadnienie jest banalne – wiadomo było, że ów mieszkańcy potężnej skrzynki służyli tylko jednej osobie. W zamian Amelia już na samym początku swojej wizyty w Teanie otrzymuje podopiecznego w postaci małego smoka. Co ciekawe, sami wybieramy jego imię i kolor, co determinuje również jaki dostaniemy bonus do współczynników głównych lub pobocznych oraz jaką umiejętnością startową będzie słodka bestia dysponowała. W sumie do wyboru mamy siedem różnych smoczków, a każdy z nich jest w stanie nauczyć się dziewięciu zróżnicowanych umiejętności, które wspomogą nas w walce. Stworzenie jest w stanie chlasnąć wroga ogonem zadając dość poważne obrażenia i odrzucić go o kilka pól, wygrzebać z ziemi ukryte skarby, przywołać na planszę leczące kule, utworzyć solidny mur blokujący oponentów, czy też postawić mistyczne jajo, z którego wyklują się nowe jednostki określonego poziomu. Tak jak w przypadku Duchów Szału, smok awansuje na wyższe poziomy doświadczenia wraz z częstotliwością jego używania. Gdy uda mu się nabić poziom, w nagrodę wybieramy jeden z trzech wariantów rozwinięcia skillów. Poziom i rodzaj wykorzystywanej umiejętności ma także wpływ na częstotliwość możliwości skorzystania z pomocy podopiecznego. Docelowo można to zrobić raz na turę, jednak czasami smok musi odpocząć nieco dłużej. Naturalnie do wszystkiego potrzebny jest Szał zdobywany w czasie pojedynków.

 

Trzeba wspomnieć, że Amelia również może specjalizować się w jednej z trzech profesji, znanej z podstawki. Księżniczka-wojownik będzie bazowała głównie na sile fizycznej oraz ilości jednostek, gdyż jej współczynnik dowodzenia będzie bardzo wysoki. Decydując się na paladyna bohaterka skupi się głównie na wskrzeszaniu poległych w boju jednostek i zdobywaniu większej ilości doświadczenia i złota po walkach. Amelia-mag nie stanie się wzorem dla innych dowódców, gdyż ilość jednostek w armii jest znacznie ograniczona względem pozostałych klas, jednak potrafi uśmiercać wrogów potężnymi zaklęciami, które może rzucać nawet dwa razy na turę. Do puli skillów znanych z podstawki dołączyło kilka nowych umiejętności, natomiast te już doskonale znane zostały poddane znaczącym modyfikacjom, które albo dają zupełnie inne bonusy, albo dorzucają dodatkowe. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wojowniczka charakteryzowała się kilkoma umiejętnościami innych profesji, gdyż wszystkie skille są otwarte dla reszty, lecz runy służące do ulepszania zdolności trzeba rozdawać z głową. Postać może awansować najwyżej do pięćdziesiątego poziomu doświadczenia (dla porównania: w Legendzie maksymalny level to trzydziesty) i nie ma możliwości, by zdobyte runy wystarczyły na rozwój wszystkiego. Kosmetyczne zmiany nie ominęły też samego awansu, podczas którego prócz standardowego zestawu run mogliśmy wybrać jeden z dwóch dodatkowych rozwinięć współczynników. Zamiast tego automatycznie dostajemy określoną ilość punktów dowodzenia (większy level = więcej punktów).

 

Lind Elbros dokomponował kilka fenomenalnych utworów czyniąc ścieżkę dźwiękową jeszcze lepszą i piękniejszą.

CZARUJĄCA CZARODZIEJKA

Ogólny zarys gameplayu wciąż pozostał ten sam i nadal jest wciągający. Mapy eksplorujemy w czasie rzeczywistym, kopiemy w poszukiwaniu skarbów, kolekcjonujemy rozmaite znajdźki, wykonujemy questy poboczne i oczywiście tłuczemy się z wrogami. Wtedy rozgrywka przenosi się na specjalny ekran wypełniony heksami, a pojedynki toczą się w systemie turowym. Nadal niezbędna jest umiejętność strategicznego myślenia oraz wykorzystanie słabych i mocnych stron każdej jednostki, zarówno sojuszniczej, jak i wrogiej. Na planszach ponownie możemy znaleźć skarby, przeszkody utrudniające przemieszczanie się oddziałów oraz neutralne obeliski rzucające czary. Podczas walki korzystamy z pomocy smoka i księgi zaklęć, co znacząco ułatwia bitwy ale nie na tyle, by być pewnym zwycięstwa. Sztuczna inteligencja radzi sobie doskonale i rzadko popełnia szkolne błędy. Większość jednostek posiada charakterystyczne dla siebie umiejętności dające pole do popisu nawet najbardziej doświadczonym strategom. W tej materii WK bije Legendę na głowę. Oczywiście dodatek zapewnia porcję całkiem nowych oddziałów do kupienia w rozmaitych siedliskach i zamkach. W aspekcie nabywania wojaków nic się nie zmieniło, wciąż potrzebne są do tego pieniądze i odpowiednia ilość punktów dowodzenia.

 

Twórcy nie spoczęli na laurach i do puli istniejących już przedmiotów dorzucili nowe zwiększając tym samym ich różnorodność. Żony znane z podstawki odeszły w niepamięć (co jest rozwiązaniem logicznym), a na ich miejsce wstąpili giermkowie, których można werbować. Ci oferują jakiś skromny bonus do parametrów lub określonych statystyk oraz pozwalają na noszenie czterech itemów, których sami byśmy nie zdołali. Bardzo miłym aspektem są specjalne odznaczenia otrzymywane za nasze dokonania. Po pokonaniu określonej liczby bohaterów, czy też wyspecjalizowaniu się danej dziedzinie magii Amelia poszczyci się odpowiednim medalem poprawiającym jej niektóre cechy. Kolejne usprawnienia dotyczą czarów. Niektóre z nich można użyć na mapie eksploracji, czego w Legendzie zabrakło. Podróżowanie po świecie stało się dużo łatwiejsze za sprawą opcji szybkiej podróży. Teana składa się z wielu wysp, więc opływanie każdej w celu odnalezienia morskiej bramy byłoby mocno uciążliwe. Teraz wystarczą dwa kliknięcia, by znaleźć się w miejscu przeznaczenia. Księżniczka przemieszcza się po mapach na koniu, wszelkie podziemia jednak zwiedza pieszo. Z biegiem czasu będzie w stanie dosiąść swojego smoka (gdy tylko wyrosną mu wielgachne skrzydła), co znacząco przyspieszy zwiedzanie wysp. Zmian i usprawnień, jakie wprowadza Armored Princess jest jeszcze więcej i w większości przypadków dodają miłego posmaku do rozgrywki.

 

Wojownicza Księżniczka pokazuje, jak powinien prezentować się pełnoprawny dodatek.

Graficznie tytuł nie różni się od podstawki, wszystko bazuje na tym samym silniku. Dla jednych będzie to powód do narzekań, dla mnie wręcz przeciwnie. Wszystko jest kolorowe, baśniowe i atrakcyjne dla oka, oprawa wciąż może się podobać. W materii audio gra jest niezmiennie wyśmienita, Lind Elbros dokomponował kilka fenomenalnych utworów czyniąc ścieżkę dźwiękową jeszcze lepszą i piękniejszą. Tytuł jest wolny od bugów technicznych, choć czasami bohaterka ma problem z wyszukaniem odpowiedniej ścieżki oraz blokuje się na przeszkodach. Niekiedy bywa to dość uciążliwe. Poza tym nie stwierdziłem żadnych nieprawidłowości w wyświetlaniu grafiki, spadków wydajności, znikających zapisów, czy też niekontrolowanych wyskoków do pulpitu.

Wojownicza Księżniczka pokazuje, jak powinien prezentować się pełnoprawny dodatek. Zmian jest sporo, całkiem nowa opowieść wciąga, żywotność i grywalność jest naprawdę ogromna, a poznawanie świata gry sprawia masę radości. Przy King’s Bounty: Legendzie bawiłem się wyśmienicie i ciężko mi uwierzyć, że przygody Amelii przebiły ją o całą długość. Polecam najusilniej, nawet jeśli nigdy nie miałeś do czynienia z podstawką. Ocena może być tylko jedna.



O autorze

avatar
JackReno
Kompletny fanatyk j-rocka, mangi, anime i wszystkiego co związane z Krajem Kwitnącej Wiśni. Kocha przygodówki, Larę Croft, a Final Fantasy VIII to gra, bez której nie potrafi sobie wyobrazić świata elektronicznej rozrywki.