Recenzja

J

edna z najlepszych gier strategicznych na świecie powraca w pięknym stylu. Gra o losach Jim’a Raynor’a to kontynuacja, na którą gracze musieli czekać prawie dwanaście lat. Czy ten czas był tego wart? Czy Jim Raynor się aby nie zestarzał? Na te pytania warto odpowiedzieć sobie samemu, kiedy już sięgniecie po Starcraft II: Wings of Liberty, pierwszą część trylogii Starcraft 2, której fabuła skupia się na rasie Terran.

Zacznijmy od tego, że recenzowanie tej gry tak jak innych tytułów nie ma sensu. Opisywanie znakomitych mechanizmów oraz działania nie tylko gry, ale także serwisu Battle.Net zajęłoby naprawdę dużo czasu. Może nawet dałoby się na ten temat napisać książkę, lub trylogię lub… Nie odbiegając od tematu, gdybym miał streścić tę grę w kilku zdaniach, powiedziałbym, że to ten sam Starcraft, którego kilkanaście lat temu pokochały miliony graczy na całym świecie. Ten sam, ale z lepszą grafiką, stworzoną pseudo-profesjonalną ligą oraz wieloma trybami gry zapewniającymi znakomitą zabawę, szczególnie w kilka osób.

Poza nowoczesnym silnikiem graficznym i serwisem Battle.Net niewiele się zmieniło.

Blizzard postanowił tylko udoskonalić pierwszą część. Poza nowoczesnym silnikiem graficznym i serwisem Battle.Net zmieniono niewiele. Nadal mamy do wyboru trzy frakcje: Terran, Zergi i Protosów. Pierwsi z nich to ludzie, którzy prowadzą osadniczy tryb życia. Ich budynki mogą się przenosić a do tego można je bez problemu naprawiać, podobnie jak większość jednostek. Zergi, to rasa robali-mutantów, które potrzebują biomasy aby wznosić budowle, a ich jednostki wylęgają się z kokonów. Protosi to najbardziej rozwinięta rasa, używająca pylonów do zasilania budynków i osłon plazmowych w celu ochrony przed przeciwnikiem.

Screen z gry Singleplayer Starcraft 2

Starcraft II wzbudził ogromne zainteresowanie graczy, kiedy okazało się, że studio Blizzard rozpoczęło prace nad grą. Wszyscy zadawali sobie pytania odnośnie następcy wielkiej strategii, poza Koreą, która wiedziała, że ta gra nigdy nie dorówna poprzedniczce. Niepokój wzbudziły pierwsze oficjalne wiadomości o grze: brak trybu LAN i podział gry na trzy części. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo kiedy już zaprezentowano grę światu – okazała się być ideałem wartym każdych pieniędzy. Porywająca historia skupia się na Jimie Raynorze, znanym z dodatku do pierwszej części gry rebeliancie, który po latach powraca na ojczystą planetę Mar Sara, aby odpocząć po wojnie. Jego odpoczynek nie trwa długo, bo Zergi powracają. Uratowany przez przyjaciół, wyrusza aby odszukać części tajemniczego artefaktu starożytnej rasy Xel’Naga, który ma pomóc odepchnąć zbliżającą się inwazję.

Chociaż na początku fabuła wydaje się nie trzymać kupy, to z czasem kolejne elementy układanki wpadają na swoje miejsca. Dramaty przeżywane przez bohaterów są przedstawione bardzo realistycznie, a kiedy giną ludzie podczas misji słychać krzyki i przerażone stwierdzenia w stylu „szykujcie worki na ciała”. Szkoda tylko, że kampania nie trwa długo. Już po kilku godzinach można ukończyć główny wątek, mając jako takie doświadczenie w grach strategicznych. Osoby zaznajomione ze Starcraftem, powinny dać sobie radę w mgnieniu oka i to na najwyższym poziomie trudności. Wydłużyć rozgrywkę może tryb wyzwań i pojedynki przeciwko sztucznej inteligencji, jednak nie sprawia to tyle zabawy co gra na coraz to bardziej skomplikowanych poziomach. Tak, każda kolejna misja w trybie dla jednego gracza jest inna i ma odmienne cele. Wymyślone przez twórców poziomy są tak różnorodne, że każda kolejna mapa wymaga od nas użycia innych jednostek i co za tym idzie innej strategii.

Screen z gry Singleplayer Starcraft 2

Słówko o trybie gry wieloosobowej: to prawdziwa perełka wśród gier sieciowych. Starcraft II daje ogromne możliwości i pole do popisu graczom, którzy muszą wykazać się nie tylko refleksem, ale także szybkim myśleniem. Tej rozgrywki naprawdę trzeba spróbować, warto również zobaczyć w akcji prawdziwych mistrzów, oglądając powtórki w wbudowanym systemie powtórek, za pomocą którego możemy czuć się jako obserwator i sprawdzać dosłownie wszystkie elementy rozgrywki. Ale najbardziej imponujący wydaje się być serwis Battle.Net, który jest najbardziej zaawansowanym systemem rankingowym jaki kiedykolwiek został zastosowany w grach sieciowych. Mowa tu o skomplikowanych algorytmach, dzięki którym każdy gracz dopasowywany jest do przeciwników o podobnym poziomie umiejętności. Gracze podzieleni są na Ligi, które  z kolei dzielą się na Dywizje. Aby dostać się do jakiejkolwiek z nich, należy rozegrać mecze sprawdzające a następnie aby awansować, należy wygrywać jak najwięcej spotkań. Po kilku rozegranych meczach widać czarno na białym, że system jest praktycznie bezbłędny a awans następuje w najbardziej odpowiednim dla gracza momencie. Dostępny jest także swego rodzaju wewnętrzny komunikator, dzięki któremu możemy udzielać się na czacie, forum, łączyć w drużyny czy komunikować głosowo. To wszystko pokazuje, że Blizzard przez 12 lat zbierał doświadczenie, aby teraz zadowolić najbardziej wymagających graczy i uprościć rozgrywkę do minimum. Koniec z używaniem zewnętrznych programów aby komunikować się czy nagrywać gry. Teraz wszystko jest na swoim miejscu.

Screen z gry Multiplayer Starcraft 2

Do stworzenia polskiej wersji językowej zaangażowano plejadę gwiazd.

Na osobny akapit zasługuje polonizacja. Dubbing w naszym ojczystym języku bardzo często jest w grach pozbawiony emocji i przekazu, psując tym samym cały obraz gry. Podobnie jest w tym przypadku, pomimo faktu, że do stworzenia polskiej wersji językowej zaangażowano plejadę gwiazd z Krzysztofem Banaszykiem, Jarosławem Boberkiem i Mirosławem Zbrojewiczem na czele. Głosy jednostek są jednak do przełknięcia, kilku pierwszoplanowych bohaterów także daje radę. Jednak prawdziwym kopniakiem w krocze jest tutaj głos sztucznej inteligencji, który oznajmia nam np. że brakuje surowców lub że jesteśmy atakowani. Z tego właśnie powodu odradzam instalację gry w naszym rodzimym języku, zamiast tego można pobrać klienta gry z oficjalnej strony producenta w języku angielskim, ale w takim przypadku brakuje nieco polskich napisów. No cóż, nie można mieć wszystkiego.

Screen z gry Multiplayer Starcraft 2

Testowany przeze mnie egzemplarz to wersja na komputery Mac. Warto więc zaznaczyć, że nie doświadczymy w grze efektów DirectX 10, podobnie z resztą jak Anti-aliasu. Ale pomimo tego gra prezentuje się znakomicie i do tego działa w rozdzielczości 1920 x 1080 i najwyższych ustawieniach dając świetne wyniki sześćdziesięciu klatek na sekundę a to pozwala na płynną grę nawet kiedy na ekranie pełno jest jednostek. Początkowo gra sprawiała problemy techniczne z kartą graficzną ATI, jednak po ostatnio wydanej aktualizacji wszystko działa bez zarzutów. Jeśli więc lubicie gry strategiczne i jednocześnie pracę z komputerami Mac, gorąco polecam takie połączenie. Starcraft II jest świetnym przykładem na to, że wbrew stereotypom Macintosh świetnie nadaje się do grania w gry. I to tak dobre gry, które zapewniają długie godziny zabawy i rywalizacji na światowym poziomie…


GameTalk.pl jest obecnie w fazie beta. Prosimy o zgłaszanie nam błędów, które z czasem będziemy eliminować, aby serwis stał się coraz lepszy. Ostateczna wersja serwisu, może się znacząco różnić od obecnej. Wszelkie uwagi, propozycje i pomysły prosimy o przesyłanie poprzez zakładkę kontakt. Zachęcamy również do rejestracji.


O autorze

avatar
zmyślony
I do what I like and I like what I do.